Dziś jest 10 lutego 2012 r.
3549. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
476. dzień panowania JKM Piotra II Grzegorza
176. dzień kadencji Sejmu (XXXIII kadencja)
Park Stołeczny

Humarek

Korona nie ponosi odpowiedzialności za treść materiałów opublikowanych w ramach Parku stołecznego. Opublikuj swój wpis lub film z YouTube.

01 grudnia 2008 r., 16:57 — Paweł v-hr. Szermiński

Jak zwykle bez wstępniaka.

Nauczycielka pierwszej klasy, miała kłopoty z małym Kaxiem.
• Kaxiu, o co ci chodzi?
• Jestem za mądry do pierwszej klasy. Moja siostra jest w trzeciej klasie a ja jestem mądrzejszy od niej! Myślę, że też powinienem być w trzeciej klasie!
Nauczycielka zabrała Kaxia do gabinetu dyrektora, wyjaśniła dyrektorowi całą sytuację. Dyrektor postanowił zrobić chłopcu test i jeśli nie odpowie na pytania to będzie musiał wrócić do pierwszej klasy i nie sprawiać więcej żadnych kłopotów. Nauczycielka się zgodziła. Kaxiowi wytłumaczono wszystkie warunki i zgodził się na przeprowadzenie testu.
Dyrektor pyta:
• Ile jest 3 x 3?
• 9.
• Ile jest 6 x 6?
• 36.
I Kaxiu odpowiadał na każde pytanie, które wymyślał dyrektor.
• Myślę, że Kaxiu może iść do trzeciej klasy.
Nauczycielka spytała czy i ona może zadać Jasiowi kilka pytań? Zarówno dyrektor jak i Kaxiu zgodzili się.
• Co krowa ma cztery, czego ja mam tylko dwa?
• Nogi.
• Co ty masz w spodniach, a ja tego nie mam ?
• Kieszenie.
• Co zaczyna się na "K" kończy na "S", jest owłosione, zaokrąglone, smakowite i zawiera białawy płyn?
• Kokos
• Co wchodzi twarde i różowe a wychodzi miękkie i klejące?
Oczy dyrektora otworzyły się naprawdę szeroko ale zanim zdążył powstrzymać odpowiedź Kaxia, Kaxiu powiedział.
• Guma do żucia.
• Co robi mężczyzna stojąc, kobieta siedząc, a pies na trzech nogach?
Dyrektor ponownie otworzył szeroko oczy ale zanim zdążył się odezwać... Kaxiu:
• Podaje dłoń.
• Teraz zadam kilka pyta z serii "Kim jestem?".
• OK - powiedział Kaxiu.
• Wkładasz we mnie swój drąg. Przywiązujesz mnie. Jest mi mokro wcześniej niż tobie.
• Namiot
• Palec wchodzi we mnie. Bawisz się mną, kiedy się nudzisz. Drużba zawsze ma mnie pierwszą.
Dyrektor patrzy niespokojnie i widać, że jest nieco spięty.
• Obrączka ślubna
• Mam różne rozmiary. Gdy nie czuję się dobrze, kapię. Kiedy mnie dmuchasz, czujesz się dobrze.
• Nos
• Mam twardy drążek. Mój szpic zagłębia się. Wchodzę z drżeniem.
• Strzała
Dyrektor odetchnął z ulgą i mówi:
• Wyślijcie Kaxia od razu na studia! Ja sam na ostatnie dziesięć pytań źle odpowiedziałem!


Młody Avatar poznał swoją pierwszą dziewczynę. Po kilku spotkaniach ona zdecydowała się zaprosić Avatara na obiad niedzielny do rodziny. W związku z tym, że Avatar pochodził z biednej rodziny i nie miał za wiele kasy, nie wiedział za bardzo w co ma się ubrać i co zrobić żeby dobrze się zaprezentować. Po chwili zastanowienia wpadł na genialny pomysł. Przypomniał sobie, że ma w szopie starego Junaka, więc w połączeniu ze starymi dżinsami i kurtką skórzaną będzie git. Poszedł do szopy, odgarnął całe to siano, którym pojazd był przykryty i... zamarł. Junak był cały zardzewiały. Już prawie się załamał, gdy wpadł na genialny pomysł. Wysmaruje go wazeliną... Jak pomyślał tak zrobił, junak świecił się jak psu jaja. W niedziele pojechał do dziewczyny, ona czekała na niego przed wejściem i mówi:
• Słuchaj Avatarku, pamiętaj o jednej rzeczy, po zjedzeniu obiadu nie wolno Ci się odzywać. Kto pierwszy to zrobi, ten myje wszystkie gary... No taka jest u nas tradycja.
Avatar myśli: "niech będzie, no problemo, chyba ich porypało, jeżeli myślą, że ja, gość, będę mył te gary".
Weszli do domu, kwiatuszki dla mamusi, dzień dobry, witamy itp. Obiad minął bez problemu, wszystkim smakowało, skończyli jeść i... cisza, nikt się nie odzywa. Ojciec myśli: "co ja się będę odzywał, robiłem na nockę, a teraz miałbym te gary myć. Nigdy w życiu, siedzę cicho". Matka myśli: "nom chyba ich poczesało, jeśli myślą, że się odezwę. Cały dzień gotowałam, a teraz miałabym zmywać. A tam ta patelnia jest tak urypana... Nie ma mowy siedzę cicho". Dziewczyna myśli: "Żeby tylko Avatar się nie odezwał..." Avatar myśli: "Porąbani, przyszedłem w gości i myślą, że będę gary mył???"
Minęła godzina i cisza. Avatar się wkurzył, wziął swoją dziewczynę, położył na stole, zdjął majtki i odbyło się niezłe „Barbara”.
Ojciec myśli: "a co mnie to obchodzi, pewnie dyma ją codziennie, ja się tych garów nie chyce".
Matka myśli: "w d*pie to mam. Jak pomyśle o tej patelni, to mi się słabo robi".
Mija dwie godziny i cisza. Avatar się w*urwił, wziął matkę, położył na stół i zrobił to samo, co z córką.
Ojciec myśli: "!#$% mać, przegiął pałę, ale ja to mam w d*pie. Całą noc harowałem, a teraz będę garnki mył?"
Dziewczyna myśli: "Grunt, żeby się tylko Avatar nie odezwał".
Mijają trzy godziny i cisza ale... zaczął padać deszcz... Avatar podbiega do okna, patrzy a tam całą wazelinę zmyło mu z Junaka. Załamany myśli:
"Huk, odezwę się."
• Czy macie może wazelinę???
A ojciec na to:
• To ja już może umyję te garnki...


Pogrzeb... Trumna w dole, ludzie rzucają kwiaty... Nagle coś uderzyło w trumnę. Ludzie patrzą po sobie. Yaraeh stojący przy dole mówi:
- Przepraszam bardzo, kwiaciarnia była zamknięta, kupiłem bombonierkę.


Kto stworzył kobietę ?
Czterech fachowców, tyle, że spieprzyli robotę !
- stolarz - zrobił nogi , które ciągle rozkładają się na boki .
- hydraulik - spartolił bo cieknie co miesiąc .
- ślusarz - zrobił zamek do którego pasują wszystkie klucze .
- architekt - dopiero zwalił bo zaprojektował plac zabaw tuz obok szamba.


W oborze stoją dwa byki. Gospodarz prowadzi bardzo brzydką krowę.
Jeden byk do drugiego:
- Pałka zapałka dwa kije, kto się nie schowa ten kryje!



Pewnego razu idąc łąką Wandystański Czerwony Kapturek (cmok)
uderzył się w głowę o konar, stracił przytomność i upadł na trawę.
Widząc to krowa, bez namysłu podeszła do Kapturka, aby go ocucić.
Stanęła krowa okrakiem nad jej głową i zaczęła wymionami gładzić
ją po twarzy, przy tym popuszczać trochę mleka.
Po chwili Czerwony Kapturek odzyskując przytomność, nie wiedząc
co się stało? Patrzy na wymiona i mówi:
-Przepraszam bardzo! Panowie nie wszyscy na raz!!!


Firma Wirschol chciała zdobyć wandejski rynek, a w związku z tym, że reklama to klucz do sukcesu, scholandcy specjaliści od reklam zaprosili do siebie, aby pokazać jak się robi reklamę - wandejskich filmowców. Zaprosili ich do kina i puścili film. Na pierwszym kadrze widać super nowoczesny wieżowiec, dalej kamera zagląda do jakiegoś pokoju całego białego, w którym na środku stoi piękna nowa pralka Wirschol. Kolejna scena przedstawia jak do tego pokoju wchodzi wyluzowany Scholandczyk pięknej budowy ciała - rozbiera się do naga i ubrania wkłada do pralki, następnie do tegoż pokoju wchodzi piękna kobieta, która również się rozbiera - nastawiają program prania i na tej pralce bara - bara... Ostania klatka przedstawia napis: "PRANIE Z WIRSCHOL TO CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ". Scholandczycy zadowoleni z siebie, że taką fajną reklamę zrobili, mówią do Wandów: "Teraz wasza kolej. Zrobicie reklamę na bazie tego, ale z uwzględnieniem tradycji waszego kraju, żeby było u was zrozumiale." Za kilka miesięcy przychodzi zaproszenie dla scholanckich specjalistów na projekcje reklamy do Genosse: Pierwszy kadr przedstawia z lotu ptaka rzekę i stepy wokół rzeki. Następnie kamera zbliża się i u wód rzeki pokazuje Maszę, która schylona, kijanką pierze bieliznę. Następny kadr pokazuje jadącą sotnię Kozaków brzegiem rzeki. Kolejne ujęcia pokazują radość Kozaków, którzy zobaczyli Maszę, następne kadry przedstawiają, jak każdy po kolei i na różne sposoby zabiera się za przerażone dziewczę... Ostatni kadr filmu przedstawia ogromny napis: - "JEBALI, JEBIUT I BUDUT JEBAT, POKA NIE POKUPISZ PRALNOJ MASZINY WIRSCHOL"


Idzie dwóch studentów ulicą i widzą kawałek kartki leżącej na chodniku. Jeden się pyta drugiego:
- Co to jest?
A drugi odpowiada:
- Nie wiem, ale kserujemy!


Na plaży w Tropikanie spotykają się dwie pchły a jedna z nich trzęsie się i jest strasznie przemarznięta.
-A, czemu tak się trzęsiesz?
-A, bo przyjechałam tu w wąsach motocyklisty i strasznie mnie przewiało.
-To na drugi raz zrób tak jak ja: Skacze sobie na lotnisko, upatruje jakąś stewardesse, wskakuje jej pod spódniczkę, wchodzę pod majteczki i całą podróż śpię w przytulnym i ciepłym "lasku".
-Ok tak zrobię następnym razem.
Spotykają się na drugi rok i sytuacja się powtarza, tamtą pchłę znowu całą telepie z zimna.
-I co nie skorzystałaś z moich rad?
-Zrobiłam dokładnie tak jak mówiłaś: Poskakałam na lotnisko, upatrzyłam stewardesse, wskoczyłam jej pod spódniczkę, pod majteczkami znalazłam ciepły i przytulny lasek i zasnęłam... a jak się obudziłam byłam w wąsach motocyklisty.



Przychodzi Khand do pubu, kładzie 100 złotych na barze i mówi do barmana:
- Gdzie ja mieszkam. Nalej mi, bo zaraz padnę! Dowiedziałem się dzisiaj, że mój ojciec jest gejem.
Za dwa tygodnie znowu Khand przychodzi, kładzie forsę i mówi:
- Nalej, bo zaraz padnę! Dowiedziałem się, że mój brat jest gejem.
Po następnym tygodniu przychodzi Khand i bez słowa kładzie 100 złotych na blacie.
- Czy jest ktoś w twojej rodzinie, kto sypia z kobietami? - pyta go barman.
- Tak, moja żona. Właśnie się o tym dowiedziałem...


Do sklepu z odzieżą przychodzi niewidomy z psem przewodnikiem. Staje na środku sklepu, łapie psa za ogon i zaczyna nim wymachiwać dookoła głowy. Zdziwiony sprzedawca podchodzi do niewidomego i pyta:
- Może panu w czymś pomóc?
- Nie dziękuję, tylko się rozglądam..


Leci dwóch Wandów samolotem.
Jest już późno, jeden mówi do drugiego.
- Ty, ale mam na ciebie ochotę.
- Nie no co ty, tyle tu ludzi.
- Wszyscy śpią, mówię ci, patrz.
Wstaje i pyta:
- Przepraszam, która godzina ?
Cisza, więc zabierają się do roboty...
Rano stewardesa wstaje zdziwiona, że przez noc nikt jej nie wzywał.
Wychodzi do pasażerów, wszyscy wystraszeni, usta wysuszone, oczy niewyspane, rozglądają się nerwowo.
Podchodzi do jakiejś starszej pani, która podniosła rękę.
- Przepraszam, może mi pani przynieść szklankę wody?
- Ale co się stało, czemu pani w nocy mnie nie zawołała ?
- Nieee, pani, wczoraj jeden pan o godzinę spytał to go od tyłu wy**pczyli.


Przychodzi robotnik wandyjski na stołówkę zakładową i mówi:
Poprószę 2 parowki- po czym cala sala krzyczy
- Burżuj! Burżuj! Burżuj!
a Wand:
- I sześć widelców.
Udostępnij

Informacje o artykule

Artykuł oceniło 2 czytelników. Średnia nota: 5
Artykuł czytano 394 razy.

Wynagrodź twórcę

Wpłaciło różnych osób: 2.
Wpłacono łącznie: 10.05 lt.

- Twoje konto bankowe
- Hasło do konta

Komentarze

2008-12-01 17:21 - autor: Aaron v-hr. von Lichtenstein-Rozman
AAaaaaahahahaha! Jak zwykle mistrzostwo świata :D

2008-12-01 17:49 - autor: Timios mar. Kiechajas
Wieniu... wymiatasz :D

2008-12-01 18:15 - autor: Piotr bar. von Thorn-Cetnarovich
Mistrzostwo :D!

2008-12-01 19:12 - autor: Michał Kowalewski
Znakomite!!

2008-12-01 20:13 - autor: Dariusz hr. Makowski
Ale lałem ze śmiechu :D :D :D

2008-12-01 22:38 - autor: Bartosz v-hr. von Thorn-Mackiewicz
Część mi znana, ale świetna i warta przypomnienia! :D

2008-12-02 11:41 - autor: Zbyszko hr. von Thorn-Browarczyk
Poplułem cały telefon dosłownie, doskonale! :D:D:D:D Proponuję homary zebrać i pdf'a kiedyś z tego zrobić, koniecznie! :)

2008-12-02 20:38 - autor: Daniel bar. von Staufen
Jeden z lepszych ostatnio.

2008-12-03 10:31 - autor: Marietta bnt. Barbescu
He he he ;)

Dodaj swój komentarz:


Chcę wiedzieć o nowych komentarzach

Opcje archiwum

Napisali o nas

© Księstwo Sarmacji
Wszystkie prawa zastrzeżone.
Sarmacja na Facebooku Sarmacja na Twitterze Sarmacja na YouTube
Czas generowania strony: 0.427 sekundy