Różne > "Homar Poniedziałkowy"
Korona oraz Brama Sarmacka nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy, opinii i stanowisk opublikowanych przez redaktorów agencji prasowych. Opublikuj artykuł w Parku.
04 lutego 2008 r., 09:39 — Konrad von Sobieszek y Euskadi
Dziś Homar nieco spóżnony... ale jest =)
---
Pewien facet postanowił kandydować na stanowisko burmistrza pewnego miasta i redaktor Bramy Sarmackiej przeprowadził z nim wywiad. Oto jego fragmenty:
Redaktor: Zabroni Pan spożywania alkoholu w Srebrnym Rogu?
- Nie zabronię. Ale jak zostanę prezydentem, to będzie można pić umiarkowanie. Nie tak, żeby się upić i walać.
Redaktor: A jakie Pan ma doświadczenie, żeby zostać gospodarzem miasta?
- Mam doświadczenie. Pracowałem już w urzędzie miasta, drukuję sobie ustawy i wiem, na czym to wszystko polega.
Redaktor: A kim Pan był w urzędzie miasta?
- Pracownikiem gospodarczym.
Redaktor: I czym się Pan zajmował?
- Sprzątałem i tak dalej…
---
Dziennikarz TVT zapytał szefa klubu Unii Konserwatywno-Liberalnej, czy Książę złożył już mu życzenia urodzinowe.
- Tak, oczywiście. Życzył mi wszystkiego najlepszego - padła błyskawiczna odpowiedź. Chwilę potem w Sejmie pojawił się sam Książę Piotr Mikołaj
- Książę, złożył już JKM życzenia szefowi UKL?
- Nie, nie zdążyłem. A jaka jest okazja?
---
Gdzieś w Grodzisku, o trzeciej nad ranem do drzwi dobija się Slipyj:
- Otwierać! Mam nakaz kolędy!
---
Z pamiętnika posła:
Bylem na posiedzeniu IP...
Kobieta w lawce obok mnie zapalila papierosa...
Gdy to zobaczylem, to mi piwo wypadlo z reki...
---
Przychodzi Tomasz bnt Wołyńczyk do swojego kumpla, patrzy, a tam u niego na podwórku wielki kort tenisowy z trybunami na kilka tysięcy ludzi. Na korcie dwójka najsławniejszych sarmackich tenisistów rozgrywa mecz. Idzie do kumpla i pyta:
- Stary, skąd ty miałeś tyle kasy żeby zafundować sobie to wszystko?
- A wiesz, bo mam złotą rybkę która spełnia każdemu życzenie.
- Pożycz mi ją! Jutro ci oddam!
- Dobra, tylko uważaj, ona jest mocno przygłucha, musisz do niej wyraźnie mówić.
Facet wziął rybkę i szczęśliwy wraca do domu. Postawił na stole i głośno, wyraźnie, powoli mówi do niej akcentując każde słowo:
- Złota rybko! Chcę mieć górę złota.
Rybka na to:
- OK. Idź spać a rano życzenie będzie spełnione.
Wołyńczyk wstaje na drugi dzień, a tu jego dom przygnieciony przez górę błota. Chwycił rybkę, leci do kumpla i krzyczy:
- Coś ty mi dał! Chciałem górę złota a ona mi dała górę błota!
- Mówiłem ci przecież, że jest trochę głucha. Co ty niby myślałeś, że ja chciałem mieć wielkiego tenisa?
---
Spotykają się dwie nieprzepadające za sobą sąsiadki:
- A cóż to, źle się pani dziś czuła, pani Edyto? - pyta jedna z nich. -Chorowała pani w nocy?
- Skąd to pani przyszło do głowy? - odparskuje druga.
- No bo widziałam, jak o drugiej w nocy wychodził od pani z klatki lekarz z naszej przychodni.
- Droga pani Marietto - odpowiada tamta, cedząc powoli słowa. - Jak od pani w każdy piątek wychodzi o świcie pewien przystojny oficer w mundurze pułkownika, to ja od razu nie wrzeszczę na całe gardło, że wybuchła III wojna światowa.
---
Przemawia "espedek" na zebraniu partyjnym:
- Już niedługo SPD zdobędzie 1/2 głosów!
Potem to będzie 1/3, a następnie 1/4 itd.
Tak, tak! Rozprzestrzeniania się wpływów SPD nic już nie zatrzyma!
---
Policjant zatrzymuje auto prowadzone przez czarownicę.
- Przekroczyła pani sześćdziesiątkę!
- Ależ skąd, to ten kapelusz tak mnie postarza
---
Tomasz von Thorn-Wołyńczyk, dowiedziawszy się o zdradzie żony, wykrzykuje:
- Z którym z moich przyjaciół przyprawiasz mi rogi?!
- Mój drogi, przysięgam ci, że to nieporozumienie. To żaden z twoich, to jeden z moich przyjaciół.
---
Na imprezie u Michaela von Lichtensteina Książę pyta hrabiego Koniasa:
- Krzysiu, czemu ty jak podnosisz kieliszek do ust, to masz zamknięte oczy?
- Bo obiecałem żonie, że nie zajrzę do kieliszka.
---
Książę odwiedził jedną z grodziskich podstawówek. Podczas rozmowy z uczniami Książę pyta co to jest tragedia.
- Czy ktoś mógłby podać przykład?
Dziewczynka z pierwszej ławki podnosi rękę:
- Gdyby mój przyjaciel, który mieszka na wsi, bawił sie na polu i rozjechał go traktor albo kombajn - to byłaby tragedia.
- Nie - odpowiada Książę - to byłby wypadek.
Zgłasza się kolejne dziecko:
- Gdyby autobus, który odwozi 50 dzieci do szkoły, miał wypadek, w którym wszyscy by zginęli - to byłaby tragedia.
- Też nie - odpowiada znowu Książę - to byłaby wielka strata.
- Czy ktoś ma inne pomysły?
W klasie cisza. Nikt nie chce się zgłosić. Nagle odzywa sie Jasio:
- Gdyby samolot, w którym leciał Książę został trafiony przez rakietę i rozpadł się na kawałki - to byłaby tragedia.
- Brawo! - woła Książę - Powiedz nam dlaczego uważasz że to byłaby tragedia.
Na to Jasio:
- Dlatego, że to raczej nie byłby wypadek i na pewno nie byłaby to wielka strata.
---
Michał de Luna y Euskadi zwiedza schron pod Santa Ana. Tata pokazuje mu rozne rzeczy i inne zdobycze przodujacej sily miedzynarodowego etc. Dochodza do najwazniejszego miejsca:
- A tu synku widzisz trzy guziki: czerwony, zólty i niebieski. Jak nacisniemy niebieski - bum! i nie ma Scholandii, naciskamy zólty - bum! - Nie ma Wandystanu. Naciskamy czerwony - bum! Na swiecie zostaje tylko Księstwo.
Michał drapie sie po glowie i mówi:
- To mi przypomina historie kolegi z Tropicany, który tez mial trzy kolorowe nocniki pod lózkiem, ale jak raz wracal pijany do domu to sie zesral na schodach!
---
Nauczycielka w sarmackiej szkole prosi Jasia:
- Jasiu wytrzyj tablicę.
- Nie.
- Jasiu wytrzyj!
- No dobra. Ale gdzie jest szmatka?
- Poszukaj gdzieś w szafce.
Przez ten czas nauczycielka pyta dzieci:
- Kochane dzieci co napisalibyście na moim grobie gdybym umarła?
A Jasiu w tym momencie znalazł szmatkę i mówi:
- Tu leży ta szmata!
---
Zaraz po zajęciu przez Dreamland Austro-Węgier, dreamlandzki żołdak zgwałcił piękną węgierkę.
- Za dziewięć miesięcy urodzisz syna - oświadczył jej, gdy skończył, możesz go nazwać Dream.
- Za dziewięć dni - odpowiada węgierka - dostaniesz wysypki, możesz to nazwać ospą.
Informacje o artykule
Artykuł oceniło 4 czytelników. Średnia nota: 2.75 Artykuł czytano 392 razy.
Komentarze
2008-02-04 10:44 - autor: Robert Janusz kaw. von Thorn-C*****ski
Świetne :D
2008-02-04 11:18 - autor: Edyta s.d. "Słodka_Ona" von Thorn-Browarczyk
No wydaje mi sie to najlepszy Homar jaki czytałam poza tym w którym to Lichten uwierzył w Mikołaja i ten ostatni humor sie chyba powtórzył - no chyba ze mam mylne wrażenie
2008-02-04 14:33 - autor: Timios hr. Kiechajas
Słabiutkie.
2008-02-04 14:51 - autor: Bartosz kaw. "Ojebejbe" von Thorn-Mackiewicz
Wywołał uśmiech, śmiechu niekoniecznie.
2008-02-04 14:52 - autor: Yaraeh kaw. de Luna y Euskadi
Napisz lepszy.
2008-02-04 14:58 - autor: Marcin kaw. "Komo" Komosiński
Włacha. :D
2008-02-04 15:40 - autor: Bartosz bnt "Fenrir" von Thorn-Janiczek
Nuda. Idę spać.
2008-02-04 16:07 - autor: Daniel bnt von Staufen
A mnie szczerze mówiąc podobał się jeden, góra dwa homary na wszystko co zostało natworzono, szkoda. A do tego autor szantażuje władze swoim odejsciem, ciekawe.
2008-02-04 17:51 - autor: Konrad "Sobik" de Luna y Euskadi
Że CO?! Szantażuję?! A to ciekawe...
2008-02-04 18:31 - autor: Aaron kaw. "Gamaliel" von Lichtenstein-Rozman
so so...
2008-02-04 21:13 - autor: Emil "Emilianno" Potocki
Może być...
2008-02-04 22:20 - autor: Tomasz bnt "Inkwizytor" von Thorn-Wołyńczyk
Całkiem całkiem:) no i wystąpiłem dwa razy:P
2008-02-05 00:46 - autor: Anna s.d. "Marzanna" de Luna y Euskadi
Niezłe teściu xD
2008-02-05 01:16 - autor: Krzysztof St. M. hr. "Kwazi" Konias
Mała uwaga do autora - na czele Srebrnego Rogu nie stoi prezydent tylko Mer :]
2008-02-05 08:50 - autor: Mirosław-I bnt de Slipye
Nakaz kolędy? Takie numery to tylko w Baridasie.
